← Wróć do bloga

Dostępność cyfrowa i audyt WCAG w 2025/2026 — kto musi mieć, a komu się opłaca

Od 28 czerwca 2025 r. obowiązek zapewnienia dostępności cyfrowej nie dotyczy już wyłącznie urzędów i instytucji publicznych — po raz pierwszy w historii obejmuje też część firm prywatnych. Sprawdź, czy Twojej firmy to dotyczy, co faktycznie zmienia się w prawie i dlaczego audyt WCAG bywa dobrym pomysłem nawet wtedy, gdy nie jest obowiązkowy.

Czym właściwie jest WCAG

WCAG (Web Content Accessibility Guidelines) to międzynarodowy standard określający, jak budować strony internetowe i aplikacje, żeby były użyteczne dla osób z niepełnosprawnościami — niedowidzących korzystających z czytników ekranu, osób poruszających się wyłącznie klawiaturą, osób niedosłyszących czy z zaburzeniami poznawczymi. Wytyczne opierają się na czterech zasadach (tzw. POUR): treść ma być postrzegalna, funkcjonalna, zrozumiała i solidna technicznie.

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, oferujesz usługi finansowe online albo Twój biznes mieści się w jednej z powyższych kategorii — to nowy, realny obowiązek prawny, nie sugestia dobrych praktyk.

Wyjątek dla mikroprzedsiębiorstw

Warto znać też ograniczenie, żeby nie przestraszyć się bez potrzeby: dyrektywa przewiduje wyłączenie dla mikroprzedsiębiorstw (mniej niż 10 pracowników oraz roczny obrót lub suma bilansowa nieprzekraczająca 2 mln euro) świadczących usługi objęte regulacją. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność albo mały zespół i oferujesz usługi (nie dotyczy to producentów sprzętu), zwolnienie prawdopodobnie Cię obejmuje.

To jednak nie znaczy, że dostępność przestaje mieć znaczenie — tylko że nie grozi Ci za jej brak sankcja prawna. Poniżej, dlaczego mimo to często warto ją mieć.

A jeśli nie mam obowiązku — czy w ogóle się opłaca?

Nawet bez przymusu prawnego audyt WCAG i wdrożenie jego rekomendacji ma realne, policzalne korzyści:

Szerszy zasięg. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) około 16% ludzi na świecie żyje z jakąś formą niepełnosprawności. Strona nieprzyjazna czytnikom ekranu czy nawigacji klawiaturą po prostu wyklucza część potencjalnych klientów — niezależnie od branży.

SEO. Wiele zasad WCAG (semantyczny HTML, opisy alternatywne obrazów, poprawna struktura nagłówków, kontrast, czytelne linki) pokrywa się z tym, czego oczekują roboty wyszukiwarek. Strona bardziej dostępna dla ludzi zwykle jest też lepiej zrozumiała dla Google.

Ryzyko wizerunkowe i prawne poza samą ustawą. Nawet firmy zwolnione z nowej ustawy nie są całkowicie odporne — dyskryminacja w dostępie do usług (w tym cyfrowych) może być podstawą roszczeń na gruncie innych przepisów, a temat dostępności coraz częściej pojawia się w przetargach i wymaganiach dużych kontrahentów wobec podwykonawców.

Jak wygląda audyt WCAG w praktyce

Rzetelny audyt sprawdza realne użycie strony, nie tylko automatyczne testy: nawigację wyłącznie klawiaturą (bez myszy), pracę z czytnikiem ekranu, kontrast kolorów, semantykę HTML (czy nagłówki, listy, formularze i przyciski są oznaczone tak, jak powinny), opisy alternatywne grafik oraz zachowanie fokusu i komunikatów o błędach w formularzach. Automatyczne skanery (jak nasz własny Legarion) świetnie wyłapują dużą część problemów technicznych błyskawicznie i bez angażowania człowieka do każdego sprawdzenia — ale pełny obraz wymaga też ręcznej weryfikacji tych elementów, których żaden automat nie oceni w pełni kontekstowo.

W Dekiru łączymy obie strony tego procesu: Legarion, nasz autorski produkt SaaS, automatyzuje wykrywanie problemów zgodności z WCAG 2.1, a doświadczenie z bieżących projektów WordPress pozwala nam od razu wdrożyć poprawki w kodzie — nie tylko wypisać je w raporcie, który i tak ktoś musiałby później zaimplementować.

Podsumowanie

Jeśli prowadzisz e-commerce, usługi finansowe lub inną działalność wymienioną w nowej ustawie — zgodność z WCAG 2.1 AA to od czerwca 2025 r. obowiązek prawny, nie opcja. Jeśli jesteś mikroprzedsiębiorstwem świadczącym usługi — formalnie jesteś zwolniony, ale szerszy zasięg, lepsze SEO i mniejsze ryzyko wizerunkowe wciąż przemawiają za tym, żeby dostępność potraktować poważnie. W obu przypadkach chętnie pomożemy — czy to pełnym audytem, czy wdrożeniem konkretnych poprawek w istniejącym kodzie.

Jeśli tworzysz lub utrzymujesz stronę dla instytucji publicznej albo spółki z udziałem samorządu, ten obowiązek najpewniej już Cię dotyczy — niezależnie od tego, co zmienia się w 2025 roku dla sektora prywatnego.

Nowość: sektor prywatny od 28 czerwca 2025

Tu zaczyna się realna zmiana. Unijna dyrektywa 2019/882 (European Accessibility Act) została wdrożona do polskiego prawa ustawą o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze, obowiązującą od 28 czerwca 2025 r. Po raz pierwszy obowiązek dostępności cyfrowej obejmuje firmy prywatne — ale nie wszystkie i nie we wszystkim.

Przepisy dotyczą konkretnie wymienionych kategorii produktów i usług, w tym m.in.:

    • handlu elektronicznego (sklepy internetowe),
    • usług bankowych i finansowych dla konsumentów,
    • e-booków i dedykowanego do nich oprogramowania,
    • usług telekomunikacyjnych,
    • audiowizualnych usług medialnych (np. interfejsy VOD),
    • niektórych usług transportu pasażerskiego (systemy informacji, bilety elektroniczne, informacja w czasie rzeczywistym),
    • terminali samoobsługowych (bankomaty, biletomaty, kioski odprawy).

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, oferujesz usługi finansowe online albo Twój biznes mieści się w jednej z powyższych kategorii — to nowy, realny obowiązek prawny, nie sugestia dobrych praktyk.

Wyjątek dla mikroprzedsiębiorstw

Warto znać też ograniczenie, żeby nie przestraszyć się bez potrzeby: dyrektywa przewiduje wyłączenie dla mikroprzedsiębiorstw (mniej niż 10 pracowników oraz roczny obrót lub suma bilansowa nieprzekraczająca 2 mln euro) świadczących usługi objęte regulacją. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność albo mały zespół i oferujesz usługi (nie dotyczy to producentów sprzętu), zwolnienie prawdopodobnie Cię obejmuje.

To jednak nie znaczy, że dostępność przestaje mieć znaczenie — tylko że nie grozi Ci za jej brak sankcja prawna. Poniżej, dlaczego mimo to często warto ją mieć.

A jeśli nie mam obowiązku — czy w ogóle się opłaca?

Nawet bez przymusu prawnego audyt WCAG i wdrożenie jego rekomendacji ma realne, policzalne korzyści:

Szerszy zasięg. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) około 16% ludzi na świecie żyje z jakąś formą niepełnosprawności. Strona nieprzyjazna czytnikom ekranu czy nawigacji klawiaturą po prostu wyklucza część potencjalnych klientów — niezależnie od branży.

SEO. Wiele zasad WCAG (semantyczny HTML, opisy alternatywne obrazów, poprawna struktura nagłówków, kontrast, czytelne linki) pokrywa się z tym, czego oczekują roboty wyszukiwarek. Strona bardziej dostępna dla ludzi zwykle jest też lepiej zrozumiała dla Google.

Ryzyko wizerunkowe i prawne poza samą ustawą. Nawet firmy zwolnione z nowej ustawy nie są całkowicie odporne — dyskryminacja w dostępie do usług (w tym cyfrowych) może być podstawą roszczeń na gruncie innych przepisów, a temat dostępności coraz częściej pojawia się w przetargach i wymaganiach dużych kontrahentów wobec podwykonawców.

Jak wygląda audyt WCAG w praktyce

Rzetelny audyt sprawdza realne użycie strony, nie tylko automatyczne testy: nawigację wyłącznie klawiaturą (bez myszy), pracę z czytnikiem ekranu, kontrast kolorów, semantykę HTML (czy nagłówki, listy, formularze i przyciski są oznaczone tak, jak powinny), opisy alternatywne grafik oraz zachowanie fokusu i komunikatów o błędach w formularzach. Automatyczne skanery (jak nasz własny Legarion) świetnie wyłapują dużą część problemów technicznych błyskawicznie i bez angażowania człowieka do każdego sprawdzenia — ale pełny obraz wymaga też ręcznej weryfikacji tych elementów, których żaden automat nie oceni w pełni kontekstowo.

W Dekiru łączymy obie strony tego procesu: Legarion, nasz autorski produkt SaaS, automatyzuje wykrywanie problemów zgodności z WCAG 2.1, a doświadczenie z bieżących projektów WordPress pozwala nam od razu wdrożyć poprawki w kodzie — nie tylko wypisać je w raporcie, który i tak ktoś musiałby później zaimplementować.

Podsumowanie

Jeśli prowadzisz e-commerce, usługi finansowe lub inną działalność wymienioną w nowej ustawie — zgodność z WCAG 2.1 AA to od czerwca 2025 r. obowiązek prawny, nie opcja. Jeśli jesteś mikroprzedsiębiorstwem świadczącym usługi — formalnie jesteś zwolniony, ale szerszy zasięg, lepsze SEO i mniejsze ryzyko wizerunkowe wciąż przemawiają za tym, żeby dostępność potraktować poważnie. W obu przypadkach chętnie pomożemy — czy to pełnym audytem, czy wdrożeniem konkretnych poprawek w istniejącym kodzie.

Standard ma trzy poziomy zgodności: A (minimum), AA (standard przyjęty w praktyce i w przepisach) oraz AAA (najwyższy, rzadko wymagany w całości). Kiedy w tym artykule mówimy o „zgodności z WCAG”, chodzi o poziom AA w wersji 2.1 — to właśnie ten poziom odwołują się polskie i unijne przepisy.

Sektor publiczny: obowiązek już od 2020 roku

To nie jest nowość — ustawa z dnia 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych (wdrażająca unijną dyrektywę 2016/2102) nakłada obowiązek zgodności z WCAG 2.1 AA na urzędy, szkoły, uczelnie, spółki komunalne, NFZ, ZUS i pozostałe instytucje publiczne od kilku lat. Każdy taki podmiot musi też publikować na swojej stronie „Deklarację dostępności” — dokument opisujący stan zgodności i sposób zgłaszania problemów.

Jeśli tworzysz lub utrzymujesz stronę dla instytucji publicznej albo spółki z udziałem samorządu, ten obowiązek najpewniej już Cię dotyczy — niezależnie od tego, co zmienia się w 2025 roku dla sektora prywatnego.

Nowość: sektor prywatny od 28 czerwca 2025

Tu zaczyna się realna zmiana. Unijna dyrektywa 2019/882 (European Accessibility Act) została wdrożona do polskiego prawa ustawą o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze, obowiązującą od 28 czerwca 2025 r. Po raz pierwszy obowiązek dostępności cyfrowej obejmuje firmy prywatne — ale nie wszystkie i nie we wszystkim.

Przepisy dotyczą konkretnie wymienionych kategorii produktów i usług, w tym m.in.:

    • handlu elektronicznego (sklepy internetowe),
    • usług bankowych i finansowych dla konsumentów,
    • e-booków i dedykowanego do nich oprogramowania,
    • usług telekomunikacyjnych,
    • audiowizualnych usług medialnych (np. interfejsy VOD),
    • niektórych usług transportu pasażerskiego (systemy informacji, bilety elektroniczne, informacja w czasie rzeczywistym),
    • terminali samoobsługowych (bankomaty, biletomaty, kioski odprawy).

Jeśli prowadzisz sklep internetowy, oferujesz usługi finansowe online albo Twój biznes mieści się w jednej z powyższych kategorii — to nowy, realny obowiązek prawny, nie sugestia dobrych praktyk.

Wyjątek dla mikroprzedsiębiorstw

Warto znać też ograniczenie, żeby nie przestraszyć się bez potrzeby: dyrektywa przewiduje wyłączenie dla mikroprzedsiębiorstw (mniej niż 10 pracowników oraz roczny obrót lub suma bilansowa nieprzekraczająca 2 mln euro) świadczących usługi objęte regulacją. Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność albo mały zespół i oferujesz usługi (nie dotyczy to producentów sprzętu), zwolnienie prawdopodobnie Cię obejmuje.

To jednak nie znaczy, że dostępność przestaje mieć znaczenie — tylko że nie grozi Ci za jej brak sankcja prawna. Poniżej, dlaczego mimo to często warto ją mieć.

A jeśli nie mam obowiązku — czy w ogóle się opłaca?

Nawet bez przymusu prawnego audyt WCAG i wdrożenie jego rekomendacji ma realne, policzalne korzyści:

Szerszy zasięg. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) około 16% ludzi na świecie żyje z jakąś formą niepełnosprawności. Strona nieprzyjazna czytnikom ekranu czy nawigacji klawiaturą po prostu wyklucza część potencjalnych klientów — niezależnie od branży.

SEO. Wiele zasad WCAG (semantyczny HTML, opisy alternatywne obrazów, poprawna struktura nagłówków, kontrast, czytelne linki) pokrywa się z tym, czego oczekują roboty wyszukiwarek. Strona bardziej dostępna dla ludzi zwykle jest też lepiej zrozumiała dla Google.

Ryzyko wizerunkowe i prawne poza samą ustawą. Nawet firmy zwolnione z nowej ustawy nie są całkowicie odporne — dyskryminacja w dostępie do usług (w tym cyfrowych) może być podstawą roszczeń na gruncie innych przepisów, a temat dostępności coraz częściej pojawia się w przetargach i wymaganiach dużych kontrahentów wobec podwykonawców.

Jak wygląda audyt WCAG w praktyce

Rzetelny audyt sprawdza realne użycie strony, nie tylko automatyczne testy: nawigację wyłącznie klawiaturą (bez myszy), pracę z czytnikiem ekranu, kontrast kolorów, semantykę HTML (czy nagłówki, listy, formularze i przyciski są oznaczone tak, jak powinny), opisy alternatywne grafik oraz zachowanie fokusu i komunikatów o błędach w formularzach. Automatyczne skanery (jak nasz własny Legarion) świetnie wyłapują dużą część problemów technicznych błyskawicznie i bez angażowania człowieka do każdego sprawdzenia — ale pełny obraz wymaga też ręcznej weryfikacji tych elementów, których żaden automat nie oceni w pełni kontekstowo.

W Dekiru łączymy obie strony tego procesu: Legarion, nasz autorski produkt SaaS, automatyzuje wykrywanie problemów zgodności z WCAG 2.1, a doświadczenie z bieżących projektów WordPress pozwala nam od razu wdrożyć poprawki w kodzie — nie tylko wypisać je w raporcie, który i tak ktoś musiałby później zaimplementować.

Podsumowanie

Jeśli prowadzisz e-commerce, usługi finansowe lub inną działalność wymienioną w nowej ustawie — zgodność z WCAG 2.1 AA to od czerwca 2025 r. obowiązek prawny, nie opcja. Jeśli jesteś mikroprzedsiębiorstwem świadczącym usługi — formalnie jesteś zwolniony, ale szerszy zasięg, lepsze SEO i mniejsze ryzyko wizerunkowe wciąż przemawiają za tym, żeby dostępność potraktować poważnie. W obu przypadkach chętnie pomożemy — czy to pełnym audytem, czy wdrożeniem konkretnych poprawek w istniejącym kodzie.

Masz podobny projekt na oku?

Napisz do nas — porozmawiajmy o Twojej stronie lub aplikacji.

Skontaktuj się